|
2009 to rok wielu okrągłych rocznic historycznych. Klub Kibica, żeby nie być gorszy, też obchodzi w tym roku mały jubileusz. Od styczniowej soboty , kiedy to po raz pierwszy grupka zapaleńców wybrała się na wyjazdowy mecz do Bełchatowa minęło już 5 lat. Nie jesteśmy tylko starsi o 5 lat, ale przede wszystkim bogatsi o te wszystkie piękne i niezapomniane chwile jakie przez ten czas zgotowali nam „Inżynierowie”.
A zaczynało się tak niewinnie. Pierwsze wyjazdy, doping skromnej grupy na Kole, w który warszawska widownia nie chciała się zbytnio angażować. Ale to właśnie do tych pierwszych chwil wracamy tak często. Chwil bardzo spontanicznych, kiedy poznawaliśmy się dopiero i kiedy każdy mecz, każdy wyjazd był czymś nowym, do tej pory nieznanym. To wtedy zrodziło się coś, co trwa do dzisiaj – miłość do klubu, wiara w pozytywny rezultat nawet w beznadziejnej sytuacji, a przede wszystkim międzyludzka więź, która sprawia, że dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i chcemy do siebie wracać. Wiele nowych ludzi zasiliło nasze szeregi, widząc nasz zapał i oddanie sprawie. Wierzę, że z miesiąca na miesiąc będzie nas coraz więcej i że sektor B1 będzie systematycznie zapełniać się ludźmi w białych koszulkach i zielonych szalikach. Chciałoby się przeżyć jeszcze raz te wszystkie momenty, choćby na chwilę wrócić do tych meczy, które podnosiły adrenalinę, o których żywo rozmawiało się godzinami, a które wspominamy do dnia dzisiejszego. Nie chce tu wymieniać konkretnych przykładów, ale myślę, ze każdy z nas ma jakiś swój mecz, który wrył mu się w pamięć, do którego chętnie by wrócił i „zagrał”, lub „zaśpiewał” go jeszcze raz. I oby takich meczy przez kolejne lata było jak najwięcej… Michał Trybusz Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz.. |