Wyjazd do Bydgoszczy Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Nad Brdę mieliśmy jechać zwartą i silną ekipą, nie wyszło… w ilości osób 13tu o 9 zebraliśmy się pod Areną Ursynów. Parę minut po ustalonej godzinie podjechał znany nam już z wielu wypraw bus, za kółkiem którego siedział Krzysiu, a obok niego nasz drugi kierowca Tomasz. Ekipa została zasilona przez 2 rosłych mężczyzn z Pruszkowa, toteż wyjazd był bardzo ciekawy...

Nad Brdę mieliśmy jechać zwartą i silną ekipą, nie wyszło… w ilości osób 13tu o 9 zebraliśmy się pod Areną Ursynów. Parę minut po ustalonej godzinie podjechał znany nam już z wielu wypraw bus, za kółkiem którego siedział Krzysiu, a obok niego nasz drugi kierowca Tomasz. Ekipa została zasilona przez 2 rosłych mężczyzn z Pruszkowa, toteż wyjazd był bardzo ciekawy. Droga do Bydgoszczy minęła bardzo szybko, niektórzy się uczyli do egzaminów, jeszcze inni sporządzali dzieło swojego życia, tak moi drodzy w naszej ekipie rośnie nowy pisarz, nowel jak na razie, ale może z czasem się rozkręci. Oczywiście było mnóstwo śpiewów… Do celu dotarliśmy po 14tej toteż mieliśmy trochę czasu, aby połazić i ogarnąć się przed meczem. Odwiedziliśmy więc centrum handlowe, niektórzy rozczarowali się brakiem dobrej kawy, inni posilali się w KFC. Grupka mężczyzn buszowała gdzie indziej. Pod halę dotarliśmy (nie wszyscy) koło godziny 16tej, przywitaliśmy chłopaków wysiadających z autokaru. Reszta ekipy dotarła parę minut później toteż mogliśmy udać się na wyznaczony sektor. Rozłożyliśmy sektorówkę, bo ludzi jakoś mało przybyło na halę i ruszyliśmy z dopingiem. Niestety pan dj notorycznie zagłuszał nas głośną muzyką, więc słabo to niestety wyszło. Mecz jak wszyscy wiemy słabiutki. Słabe przyjęcie, fatalne rozegranie, zero bloków. Coś się zmieniło w 3cim secie, ale niestety jedna jaskółka wiosny nie czyni. Sędziowie także dołożyli swoje 5 groszy, wszystkim udzieliła się nerwowość i niestety mecz przegraliśmy. Chłopcy za doping ładnie podziękowali. Z niektórymi kibice zamienili parę słów na halowym holu. Po czym siatkarze i kibice udali się do hotelu Brzoza. Chłopcy jedli kolację, niektórzy kibice pili herbatkę czy też kawkę (bo jakos miejsce nie napawało optymistycznie – pod względem kasy – do zamawiania jakiegokolwiek dania :D), po czym udali się w drogę do Warszawy. W busie kibiców, już drugi raz znalazł się Janusz Gałązka. Droga powrotna minęła jeszcze szybciej. Smutne napięcie w busie rozładowywał Janek z Pruszkowa, który sypał dowcipami na prawo i lewo. Ze śmiechu wszyscy ocierali łzy z policzków. Jak zdarzał się zastój w opowiadaniu kawałów, to wcale nie znaczyło, że było cicho, Janek zaraz zaczynał śpiewać. Jego repertuar jest bardzo bogaty. Nikt nie spodziewał się więc, że tak zabawowy facet, który na pierwszy rzut oka może nie sprawiać wrażenia do końca normalnego :P okaże się facetem, który będzie miał potrzebę rozmowy o poglądach, poruszone zostały chyba wszystkie możliwe tematy wraz z prawem zwierząt oczywiście ;). Do Warszawy dotarliśmy koło godziny 1wszej. Mimo porażki chyba nikt nie może powiedzieć, że wyjazd był nieudany… wręcz przeciwnie, było super ;).

 Autor: lulu

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz..

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
komentarze

Brak komentarzy - dodaj..



Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Zobacz galerię zdjęć